Piłka ręczna - ćwierćfinały mistrzostw Polski juniorek.
JKS "7" Jarsoław - MKS Beskid Nowy Sącz 22-30(9-13)
Jarosław: Nowosada; Kaniowska 8, Lasak 4, Jamroży 4, Pajda 3, Zarycka 3.
Beskid: Kamieniarz, Stanek; Baziak 11, Maślanka 9, Cempa 6, Jurczak 5, Bogacz 3, A. Kij 2.
KPR Ruch Chorzów - MKS Beskid 25-29 (12-16)
Ruch: Zychlińska; Salamon 7, Wysocka 6, Meniowska 5, Rodak 4, Klinger 1, Lipok 1.
Beskid: Kamieniarz, Stanek: Maślanka 13, Cempa 3, Goryl 3, Bogacz 3, Jurczak 3, Baziak 3, Figuła 1.
W pierwszym meczu do 10. minuty na tablicy nieustannie widniał wynik remisowy. Jednak, po strzałach Maślanki, Beskid objął prowadzenie 8-6 i nie oddał go do końca pierwszej połowy. Po przerwie sądeczanki przyśpieszyły grę, osiągając siedmiobramkową przewagę 17-10.
Drugi mecz z faworytem grupy, Ruchem Chorzów, był wyrównany do 20. minuty. Od stanu 9-9 bardziej skutecznie zagrały sądeczanki, prowadząc do przerwy 16-12. Początek drugiej połowy to powiększająca się przewaga zespołu z Nowego Sącza. Po 40 minutach gry sądeczanki prowadziły już 24-17 i tę przewagę utrzymały do końca meczu.
- Cieszy nie tylko wygrana, ale przede wszystkim styl gry drużyny - mówi trener zespołu MKS Beskid Nowy Sącz, Włodzimierz Strzelec. - Zagraliśmy dobrze w obronie i - co ważne - skutecznie w ataku. Bardzo dobrze zaprezentowały sie Anka Maślanka i Kinga Baziak. Zresztą należy pochwalić cały zespół za dobrą grę.
Niestety, nie udało się awansować drugiej drużynie z Nowego Sącza. UKS Olimpia przegrała z Samborem Tczew oraz Wilanovią Warszawa i odpadła z dalszych rozgrywek. Warto podkreślić, że w meczu o awans z gospodyniami turnieju, warszawiankami, sądeczanki przegrały tylko 32-33.
(JEC) Dziennik Polski






















